W piątek przeżyłam prawdziwe chwile grozy. Nie spodziewałam się, że okolica Chutor Gorajec bywa taka niebezpieczna.
Przyjechałam wieczorem. Zwyczajowo, zaraz po przyjeździe, udaję się "na pole", jak to się tu na Podkarpaciu mówi. Ale ja serio chodzę na pole, zobaczyć, co się od mojego ostatniego pobytu zmieniło. I pod względem przyrodniczym i tym infrastrukturalnym. Np. podczas jednego z ostatnich razów odkryłam, że wybetonowano taką fajną polna dróżkę... No, cóż, kto bogatemu zabroni.
08 września 2025
Historia jednego spaceru
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
