Liście laurowe zapewne znacie bardzo dobrze, gdyż są powszechnie stosowaną w kuchni przyprawą. Na pewno są stałym rezydentem mojej kuchni i dodaję je do niemal każdej potrawy. Oczywiście w rozsądnych ilościach, ponieważ mocno wpływają na smak. A czy wiedzieliście, że mają też zdolność naturalnego farbowania tkanin? Ja nie miałam o tym pojęcia. Okazuje się jednak, że dzięki nim można uzyskać bardzo ciekawą i w sumie dość zaskakującą kolorystykę.
O tych niezwykłych właściwościach liści laurowych, a właściwie Laurus nobilis, przeczytałam na blogu Dzikie Barwy (wspominałam Wam o tej stronie w poprzednim poście). Ze względu na to, że większość roślin, zawierających substancje barwiące, pojawi się obficie dopiero za kilka tygodni, postanowiłam zrobić eksperyment właśnie z udziałem wawrzynu. W kuchennych zakamarkach odnalazłam spore zapasy, wystarczające na zapełnienie trzylitrowego garnka, przeznaczonego do moich farbiarskich ćwiczeń. Do farbowania próbek taka pojemność jest w sumie ok, jednak do większych tkanin z pewnością będę potrzebowała czegoś większego. Liczę na to, że podczas najbliższej wizyty w lokalnym komisie uda mi się wyszperać odpowiedniej wielkości sagan. Ale póki co, wróćmy do wawrzynu.
.jpg)