Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papier. Pokaż wszystkie posty

15 lutego 2025

Historia pewnej przyjaźni - album urodzinowy

Ostatni weekend spędziłam w towarzystwie przyjaciół z Ekipy Folkowiska, w miejscu, które dla wielu z nas stało się drugim domem – w Gorajcu. Spotkaliśmy się w wyjątkowych okolicznościach – Beata, koordynatorka festiwalowej Dzieciowioski, obchodziła okrągłe urodziny. To był czas pełen radości i szaleństwa, wypełniony muzyką i pozytywną energią, której doświadczył każdy, kto choć raz miał okazję być na Festiwalu Folkowisko. Dla mnie to także moment symbolicznego domknięcia pewnej historii.

Bo choć poznałyśmy się osobiście dopiero trzy lata temu, to Beata była mi znana dużo wcześniej. Czasem życie pisze niezwykłe scenariusze.

Mniej więcej dziesięć lat temu, kiedy intensywnie zajmowałam się tworzeniem zaproszeń i albumów ślubnych, trafiło do mnie nietypowe zlecenie – księga gości inspirowana pewnym projektem. Klientka przesłała zdjęcie, a ja – dostrzegając znak wodny – postanowiłam sprawdzić jego źródło. Tak poznałam markę Papirell i pięknie haftowane okładki, których autorką była Beata.

29 stycznia 2025

Kartki świąteczne i (nie)łatwe wybory

Farbowanie naturalne wiórami z drzewa sandałowego ma dziś swój kulminacyjny moment – szmaty siedzą w garnku i nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na efekty. A póki co, mogę podzielić się z Wami tym, co powstało w tzw. międzyczasie – czyli weekendowym kartkowaniem. 

Moja przygoda z papierem, wycinaniem, klejeniem i warstwami trwa już 15 lat! I możecie ją dość dokładnie prześledzić na AnnaMaria Pracownia Artystyczna. Były wzloty i upadki, momenty zwątpienia, a nawet całkowite porzucenie tej aktywności. Dwa razy pozbywałam się zgromadzonego "dobytku", po czym... zaczynałam zbierać wszystko od nowa. Ogólnie – był ruch w interesie. 😅

27 stycznia 2025

Pełne rozterek życie rękodzielnika

Obiecywałam sobie, że nie będzie tu kartek i innych papierowych wytworów. Ale cóż... To właśnie ten rodzaj rękodzieła najlepiej mi wychodzi, przynajmniej póki co. Czy zawsze trzeba toczyć wewnętrzną walkę pomiędzy tym, co jest, a tym, co chciałoby się, aby było?

Zaczęło się od tego, że chciałam przetestować nowy surowiec do farbowania naturalnego. Przetrząsnęłam pudło z materiałami i natknęłam się na saszetkę z wiórami z drewna sandałowego, które zapewne ktoś mi kiedyś podarował. Uznałam, że nadszedł ich czas. Aleksandra Bystry w swojej książce „Dzikie Barwy” radzi, żeby takie wióry moczyć ze dwa dni, a przez następne dni gotować po kilka godzin, zanim się wrzuci szmaty.