Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorajecki Uniwersytet Ludowy - GUL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorajecki Uniwersytet Ludowy - GUL. Pokaż wszystkie posty

04 czerwca 2026

Chodzę różnymi ścieżkami

Wracam z podróży. Albo właśnie się w nią udaję. Chodzę różnymi ścieżkami i sprawdzam, która jest mi najbliższa. Nieraz idę jakimś traktem przez dłuższy czas, by później zawrócić albo zmienić kierunek. Wybieram inną drogę. I nie chodzi tu wyłącznie o wygodę, choć ta także bywa ważna – mam już swoje lata i coraz lepiej znam własne ograniczenia. Czasem znaczenie ma ciekawy widok, a czasem spotkane po drodze towarzystwo.

Zdarza mi się również wracać na szlaki, którymi już kiedyś wędrowałam. Niekiedy tylko po to, by upewnić się, że decyzja o ich porzuceniu była słuszna i nie ma tam już nic do odkrycia. Innym razem odnajduję na nich coś zupełnie nowego.

Rękodzieło i moja Pracownia Za Płotem to ścieżki, na które regularnie wracam. Nie zawsze zostają po tym ślady w postaci wpisów. Więc uwierzcie mi na słowo, że przez ostatni rok tejpodróży wydarzyło się naprawdę bardzo dużo.

17 października 2025

Etnoperformance – wokół skrzyni wiannej. Podsumowanie całego zamieszania

Dziś opowiem o projekcie, który nie jest bezpośrednim działaniem Pracowni Za Płotem, ale miałam w nim duży udział. Będzie długo, bo to, o czym napiszę, było ważne i chcę zachować te drobne elementy, które złożyły się w całość.

A początki sięgają jeszcze jesieni ubiegłego roku, kiedy przy Stowarzyszeniu Folkowisko powołaliśmy zespół roboczy ds Gorajeckiego Uniwersytetu Ludowego – GUL.

Anita Ponikło, Grzegorz Ciećka, Beata Sanocka i ja zaczęliśmy spotykać się na Zoomie, by dzielić się pomysłami. Ustaliliśmy, że nasze działania chcemy oprzeć na lokalnym rzemiośle i dawnym przekazie wiedzy – tym, który płynął z ust do ust, z rąk do rąk i z pokolenia na pokolenie.

Pomysłów mieliśmy sporo – warsztaty rzemieślnicze, rekonstrukcja spódnicy lubaczowskiej, pokaz mody... Ale najważniejsze było jedno: otworzyć Stowarzyszenie na lokalną społeczność. Zaprosić ludzi, by nie tylko przyszli na nasze wydarzenia, ale także współtworzyli je razem z nami.

Wtedy pojawiło się jedno ważne pytanie: za co to zrobimy? Odpowiedź była oczywista - trzeba napisać wniosek o grant. Pierwszy powstawał w pośpiechu, pisany po nocach, bo termin gonił, a my zaczęliśmy zbyt późno. Wprawdzie nie dostaliśmy dofinansowania, ale wniosek trafił na listę rezerwową z wysoką liczbą punktów. Jak to mówią: pierwsze koty za płoty.