25 października 2021

Magiczny klimat nie tylko podczas naturalnego farbowania - szyszki świerkowe

Czy odnosicie nieraz wrażenie, że wokół was mają miejsce zaskakujące magiczne zjawiska? Jakieś dziwne zbiegi okoliczności? Tzw. "przypadki"? Na przykład: w ręce wpada wam coś, czego w zasadzie nie szukacie, ale po pewnym czasie uświadamiacie sobie, że to przecież samo spadło wam z nieba! Prawie dokładnie w tym czasie, kiedy poczuliście pilną potrzebę posiadania tego. Jeśli takie zjawiska wiążą się na dokładkę z naturalnym farbowaniem, to ewidentnie działają tu jakieś tajemne, prastare siły.

Powiem wam, że doświadczyła tego w związku z szyszkami świerkowymi. A było to tak: Jakiś czas temu mąż, wróciwszy z trasy, tajemniczo oświadczył: "Mam coś dla ciebie". Po czym wręczył mi wielką reklamówkę dorodnych szyszek. "Leżały koło parkingu, to nazbierałem". "Hm - myślę sobie - i na c... co mi one??" Postawiłam reklamówkę w kącie pracowni i szybko zapomniałam, że tam jest. Minęło kilka dni. Postanowiłam wykorzystać wolne popołudnie i wrzucić do garnka coś interesującego, celem ufarbowania nowych próbek. Poszukując barwierskich inspiracji sięgnęłam do książki Aleksandry Bystry "Dzikie Barwy" i... trafiłam na opis farbowania szyszkami świerku!
Sami widzicie - magia!

Świerk pospolity (Picea abies) należy do rodziny drzew sosnowatych (Pinaceae), obejmującej ponad trzydzieści gatunków. W Polsce występuje naturalnie tylko świerk pospolity, natomiast liczne gatunki uprawia się jako rośliny użytkowe, w tym ozdobne. Co ciekawe, obserwuje się dwa odrębne ośrodki rozmieszczenia świerka: południowy (karpacki i podkarpacki) oraz północny, ciągnący ku środkowej Rosji. Pomiędzy tymi obszarami zauważa się pas bezświerkowy, gdzie występowanie tych drzew jest sporadyczne. Świerk jest istotnym źródłem drewna o szerokim zastosowaniu, rośliną leczniczą, znajduje zastosowanie przy wyrobie napojów alkoholowych. Drzewa wykorzystywane są również jako choinki, a korzenie używa się w plecionkarstwie. Na Podhalu młode szyszki i gałązki świerku wchodziły dawniej w skład potraw głodowych, natomiast żywicę żuto w celu oczyszczenia zębów.

18 października 2021

Papier czerpany z roślin - fotorelacja z kursu

Papier czerpany tworzony z roślin teoretycznie doskonale wpisywał się w założenia mojej pracowni. Tworzenie z możliwie niską szkodą dla środowiska, wykorzystanie surowców pochodzących z natury, oparcie się głównie na materiale roślinnym - tym staram się kierować w swojej twórczej podróży. Stąd też niecierpliwie wyczekiwałam ogłoszenia o organizacji kursu poświęconemu metodzie ręcznego czerpania papieru z roślin. Jednak w praktyce okazało się, że produkcja ta wcale taka obojętna dla środowiska nie jest. Zresztą, oceńcie to sami.

Kurs papieru czerpanego z roślin odbywał się w ośrodku szkoleniowym Akademia Łucznica. Przybliżeniu działalności ośrodka poświęciłam swój poprzedni wpis - Ośrodek szkoleniowy pełen twórczej energii. Zajęcia prowadziła pani Jagoda Krajewska, łódzka artystka zajmująca się sztuką papieru, fotografią, tkaniną, grafiką projektową i właśnie ręcznie czerpanym papierem. Brała udział w wielu wystawach w kraju i za granicą.
Jak widzicie - zapowiadało się świetnie: praca w pięknym miejscu, w przeważającej części odbywająca się w plenerze, w doskonałym towarzystwie, w duchu ekologii... Sprawdziło się wszystko, z jednym wyjątkiem, który namącił mi nieco w głowie.


Papier czerpany jest to taki rodzaj papieru, który powstaje w procesie czerpania. Pierwszym etapem jego powstawania jest wyodrębnienie pojedynczych włókien z surowców roślinnych. Z włókien tych tworzy się wodną zawiesinę. Następnie formuje się papier poprzez odwadnianie tej zawiesiny na sicie. Tak w dużym skrócie odbywa się produkcja papieru czerpanego. I podobnie, jak w przypadku produkcji zwykłego papieru, pochłania ogromne ilości wody. Dodatkowo przebiega przy udziale znacznej ilości środków chemicznych, często drażniących i żrących, nieobojętnych dla środowiska... Z całą pewnością nie można nazwać procesu produkcji papieru czerpanego ekologicznym! Nie ukrywam, że to było dla mnie bardzo zaskakujące odkrycie.

11 października 2021

Akademia Łucznica - ośrodek szkoleniowy pełen twórczej energii

Początek października postanowiłam wykorzystać na zdobycie nowych umiejętności. Już w ubiegłym roku usłyszałam o kursie papieru czerpanego, prowadzonym przez p. Jagodę Krajewską. Zaintrygowało mnie to, że papier można zrobić choćby z trawy. Teraz zdecydowałam się odświeżyć temat z uwagi na to, że w tym roku interesuje mnie wszystko, co ma związek z wszelkim wykorzystaniem roślin. Od wiosny bacznie śledziłam, czy gdzieś nie pojawia się informacja o naborze i w końcu trafiłam na to, czego szukałam. Szkolenie odbywało się w cudownym, znanym mi już wcześniej miejscu - w Akademii Łucznica. Ten ośrodek szkoleniowy prowadzi różnego rodzaju kursy i szkolenia, dysponuje świetnym zapleczem dydaktycznym oraz wykwalifikowaną kadrą instruktorów.

Akademia Łucznica położona jest w bardzo malowniczej okolicy, na skraju Mazowieckiego Parku Krajobrazowego – dawnej Puszczy Osieckiej. Piękny dworek, wzniesiony w roku 1846, stanowi centrum życia przebywających na szkoleniach kursantów. Mieszczą się tu sala konferencyjna, stołówka pomieszczenia biurowe oraz przytulny salon, w którym po zajęciach można zrelaksować się, patrząc na płonący w kominku ogień.

04 października 2021

Naturalne farbowanie rośliną o magicznych właściwościach - leszczyna

Początek jesieni to ostatni dzwonek na farbowanie naturalne liśćmi drzew i krzewów. Z każdym dniem tracą one soki, a co za tym idzie - także zdolności barwierskie. Mimo, że to już końcówka września, postanowiłam przeprowadzić barwienie ostatniej szansy i wybrałam do tego celu liście leszczyny.

Leszczyna pospolita (Corylus avellana L.) to powszechnie występujący w Europie krzew, osiągający najczęściej 2 - 5 metrów wysokości. Pędy pokryte są gładką, ciemną korą, która również ma zdolność naturalnego farbowania i daje kolor brunatny (podobno; ja jeszcze nie zdążyłam jej wypróbować). Choć leszczyna (zwana orzeszyną, ale też leską lub liską) nigdy nie imponowała wzrostem i była tylko skromnym podszyciem lasów, to dla naszych przodków stanowiła roślinę o wielkiej użyteczności. Powiadano, że leszczynę stworzył Pan Bóg dla biedaków, bo to i nakarmi człowieka, i ogrzeje, i podeprze, gdy w nogach słaby. Stąd też na przednówku młode pędy leszczyny służyły za pożywienie. Z orzechów (obok ich bezpośredniego spożycia, oczywiście) wyciskano olej, doskonale zastępujący oliwę. Długie i proste pędy, zwane w mojej okolicy "leszczakami", rzeczywiście mogły stanowić mocne i stabilne podparcie. Do dziś wykorzystuje się do palowania pomidorów i tyczkowania fasoli. Dawniej wytwarzano z nich dzierzaki do cepów, wędziska do wędek i kije do maślnicy. Dość popularne było także wykonywanie ogrodzeń z "orzeszyny".