Mówią, że najwięcej wypadków zdarza się w domu. I faktycznie – około 70% interwencji ratowników medycznych w Polsce to właśnie konsekwencje tego, co dzieje się w czterech ścianach. Najczęściej upadki, poślizgnięcia, potknięcia… Ale człowiek myśli: „mnie to nie dotyczy, bo przecież tyle podróżuję, jestem w ruchu, wciąż gdzieś biegnę”. A tu proszę – wystarczy kilka dni w domu i życie samo przypomina, że nieszczęścia nie muszą czaić się na szlaku.
Poranek, sięgam po filiżankę, chcę pójść do kuchni po kawę… Zeskok z łóżka – jestem już w powietrzu i w ułamku sekundy orientuję się, że będzie źle. Sweter zahaczył o róg stolika nocnego i nim zdążyłam zrozumieć, co się dzieje, runęłam w przestrzeń między łóżkiem a kaloryferem. Żeby było bardziej efektownie – uderzyłam szczęką w stojący obok bęben djembe.
Bilans pierwszych sekund: wstałam o własnych siłach, więc pomyślałam – jest dobrze. Stłuczona ręka, zdarte kolano, rozcięta broda. Kości całe, nawet filiżanka ocalała! Przyniosłam sobie kawę... a chwilę później okazało się, że wcale tak różowo nie jest – trzy dolne zęby zaczęły sie ruszać i wyraźnie odchyliły sie od pionu. O matko! Czyżbym wybiła naraz trzy zęby?? Noszę aparat retencyjny, więc całość trzymała się na słowie honoru i cienkim druciku.
Na śniadanie odpada kawa i jakiekolwiek jedzenie – bo każdy dotyk zębów to ból. A ja drugi dzień w nowej pracy! Z duszą na ramieniu doczekałam południa, kiedy pojawiło się światełko w mroku - udało mi się umówić wizytę u mojego ortodonty w Lublinie. Po pracy pobiegłam na busa i już o 18.00 trafiłam na fotel. Lekarz zapytał, co to się stało się, i oświadczył: „Będzie dobrze”. Ręką ustawił mi zęby z powrotem do pionu, przykleił nowy drucik i voila! "Proszę obserwować, jak któryś obumrze, to go przeleczymy kanałowo". 600 do zapłaty, z czego się bardzo cieszę, bo mogło się skończyć znacznie drożej.
A filiżanka kawy - przyczyniła się nie tylko do uświadomienia, jak szybko spokój zamienia się w niepokój, ale też stała się grobowcem niczego nieświadomej ćmy. Swoista metafora kruchości i ulotności. Weźcie to pod uwagę sięgając po kolejną kawę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz